piątek, 9 grudnia 2011

11 miesięcy ;)

Dawno nowinek na blogu nie było, a tu pan Konstanty skończył już 11 miesięcy i zdecydowanie dojrzał w ostatnim czasie.
  W dniu ukończenia 10 miesięcy Kostek pierwszy raz stanął na nogach (wstał opierając się o łóżko). Kolejne kilka dni zbierał siły na kontynuowanie ćwiczeń ;p Od tego czasu ćwiczy stale, wstaje już przy wszystkim praktycznie - nieważne czy to czyjeś nogi, krzesło, stół, wanna.... czy inne sprzęty. Stanie w miejscu przez dłużej niż chwilę wiąże się z ryzykiem zostania tak dopóki panicz nie zainteresuje się czym innym i nie postanowi oddalić się od "podpory" ;)
Ponadto zarówno domownicy, jak i goście muszą pilnować chowania butów i nie stawiania np. torebek na szafce w przedpokoju (wprost stworzonej do tego celu) - buty są bardzo ciekawe, a ściąganie rzeczy z szafki jest nie mniejsza atrakcją.
Następnym "wyczynem" najmłodszego, osiągniętym 30 listopada jest pierwszy ząb :) (dolna, lewa jedynka).
W związku z umiejętnością stawania Kostek opanował też samodzielne siadanie - początkowo było to bardziej klękanie, ale od kilku dni już umie przełożyć nóżki do przodu i siedzi jak każde dziecko).

Jak dotąd nie opanował raczkowania, ale pełza w tempie wyścigowym, więc w sumie po co raczkować...? ;)

Niezmiennie jest bardzo grzecznym dzieckiem (wręcz zadziwiająco czasem) - gdy rusza coś zakazanego to na hasło "nie wolno" z reguły przestaje (czasem pokazując jaki jest nieszczęśliwy z tego powodu uderzając w płacz i kładąc się na podłodze ;) ). Nie buszuje też po szafkach (poza usiłowaniem wyciągnięcia butów), nie zrzuca wszystkiego z półek, nie jest typem awanturnika :)

A stopień zmiany wyglądu możecie ocenić na zdjęciach - poważny facet się z niego robi :)

sobota, 8 października 2011

mop samobieżny z dźwiękiem ;p

Kostek pełza po całym domu wycierając pominięte przez mop kurze, zapamiętale ćwiczy chwyt szczypcowy zbierając napotkane okruszki, buszuje wśród nie schowanych do szafki butów... Pierwszą rzeczą do której sunie położony na podłodze jest pudełko po butach pełne kaset magnetofonowych, a po wyciągnięciu i przejrzeniu tychże sunie dalej w sobie tylko znanych celach ;) Wybitną frajdą jest odkurzacz lub mop w działaniu - Kostek z wielka radością na twarzy goni sprzęt czyszczący po domu :)
Ponadto siedzi przez czas jakiś bez podparcia (jeśli się go posadzi - co staramy się robić rzadko, bo jak wiadomo nie należy póki malec sam nie umie usiąść).
Jada niemal wszystko, należy uważać co się przy nim je, bo nie cofnie się przed brutalnym zabraniem komuś od ust. Zdarza się, że widząc "ludzkie" jedzenie gardzi maminym mlekiem i sugestywnie wpatruje się w twarz jedzącego.
Gada przez większość dnia - zarówno po swojemu jak i po "człowieczemu" (ide!, tata, da, mama.....).
Pewne trudności ostatnio powoduje zmęczenie - na spanie szkoda czasu, zasnąć trudno, a jak tu buszować będąc zmęczonym...
Niezmiennie niestety narzeka na rosnące zęby, które dają o sobie znać, ale pokazać się ani myślą. Biorąc pod uwagę, że z jedzeniem sobie radzi doskonale.... może nie potrzebuje ich posiadać :P  Prawdopodobnie w związku z podrażnionymi przez zęby dziąsłami młody zdecydowanie odstawił smoczek. Od kilku dni gardzi nim, nie bierze do ust, wypluwa jeśli próbuję podmienić pierś na to gumowe paskudztwo - ma to swoje dobre strony (może nie wróci już do smoka i nie będzie potem problemu z odstawieniem), ale ma też gorsze (mama nie zawsze jest pod ręką i może zastąpić smoka).  Mogły by te zęby już odpuścić nieco.

czwartek, 15 września 2011

Pełzak bezzębny ;)

Kostek ma za sobą 3 dni ciężkiej walki o zęby - był płacz, katar, problemy brzuszne, nieprzespane noce....
Szkoda tylko, że zębów nadal brak :\
Za to mamy nowe osiągnięcie ruchowe - Kostek pełza. Dla odmiany w przód (dotychczas pełzał raczej na boki oraz turlał się) :)  Nie osiąga jeszcze prędkości wyścigowych i szybko się niecierpliwi, ale do szafki z butami już raz dotarł i nie omieszkał jej otworzyć ;)
W związku z powyższym czeka nas dość pilny zakup w postaci zabezpieczeń do kontaktów, bo część z nich jest na kuszącym dla Kostka poziomie.

piątek, 2 września 2011

Zewnętrzna pamięć mamusi ;)

Mama z Kostkiem w sklepie, kolejka do kasy.
Kostek: "He, he, he..."
Mama: "Co Tam synku? Jakie he? Oooo... dobrze mówisz - herbatę miałam kupić" ;)

sobota, 6 sierpnia 2011

Odkrywanie świata ;)

Kostek rośnie, odkrywa świat nie tylko poprzez jedzenie ;p...
W ostatnim czasie (ostatnim czyli jakieś 1,5 miesiąca ;)) nie tylko rozwinął się ruchowo, ale także zaliczył kilka "pierwszych razów".
Jest teraz dzieckiem bardziej mobilnym - turla się, nigdy nie wiadomo czy tam gdzie przed chwilą miał nogi nie ma teraz np. głowy, domaga się coraz to nowych zajęć (rzadko jedna rzecz wystarczy na dłuższą chwilę). Mniej też śpi - wykombinował sobie np.,że godzina 6 rano jest świetna na zaczęcie dnia i wcale mu nie przeszkadza, że rodzice mają inne zdanie. Ponadto zaczyna czasem mówić po ludzku (jak to mówi rodzeństwo: "Kostek nie umie mówić jak człowiek") - raz na jakiś czas powie świadomie i celowo "mama", a czasem nawet "teś" (cześć) zawoła widząc rodziców o poranku :)
Z nowych przeżyć ma za sobą m.in pływanie w rzece:
- łodzią
- oraz wpław
(tu pierwsze "moczenie", młody nieco zdziwiony, potem się spodobało pod warunkiem nie przebywania w wodzie zbyt długo na jedno zanurzenie).
Ponadto w związku z latem mamy za sobą leżenie na trawce, miękkim podłożu na placu zabaw (tartanie?) i piasku. Kostek niby kładziony jest na rozłożonym prześcieradle lub kocu, ale ponieważ się kręci to efekty są różne. Bo można np. przeturlać się i pogrzebać w piasku:
A przed nami wyjazd nad morze ;) Tam może być jeszcze ciekawiej :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

BLW czyli Bobas Lubi... Wyjadać ;)

Oczywiście najchętniej wyjada z talerza rodziców, ale nie tylko ;)
Postanowiliśmy karmić Kostka metodą BLW.  Poniekąd w związku z powyższym (oraz z faktem, że panicz jeszcze nie siedzi i nie posiada zębów) nadal  nie zjada innych pełnych posiłków poza maminym mlekiem. Co nie przeszkadza mu w entuzjastycznym próbowaniu nowych smaków. Jak dotąd poznał smak chrupek kukurydzianych, arbuza, ogórka, jabłka, malin, jeżyn, truskawek, moreli, nektarynek, fasolki szparagowej, ziemniaka, marchewki, banana, melona, chleba, szpinaku, jogurtu naturalnego... (i chyba na tym koniec ;) )
Zdecydowanie hitem okazał się szpinak (wyjadany mamie z talerza przy wtórze wielkiego krzyku w momentach kiedy mama jadła sama zamiast dziecku dawać ;) ), natomiast melon i banan zostały raczej chłodno przyjęte. Ale ogólnie Kostek do niejadków nie należy i nie ma jak dotąd potrawy, której by zdecydowanie odmawiał :)

Za nami także dwie zabawne przygody związane z jedzeniem:
- Kostek dostał od babci Danusi pomarańczową piłeczkę do ping-ponga. Otworzył zdecydowanie buzię, włożył tam piłeczkę i... zrobił wielką awanturę, że to nie jest jadalne ;) W związku z tym babcia przyniosła morelę i dokonała wymiany - przyjętej przez młodego z radością ("w końcu coś co da się zjeść")
- Malucha ugryzł komar, pod samym okiem, więc powstała opuchlizna mocno przeszkadzała. Padł pomysł, aby przyłożyć kawałek cebuli (jak wiadomo z reguły pomaga w takich przypadkach). I generalnie pomysł spotkał się także z akceptacja Kostka, z tą poprawką, że on wolałby cebulkę zjeść ;) Dostał, więc do polizania, z podejrzeniem, że się skrzywi, wypluje itp... Ale młody widać lubi zdecydowane smaki i z lubością "jadł" okład ;)

piątek, 8 lipca 2011

Pół roku :D

Konstanty kończy dziś pół roku. Dokładnie skończył jakieś dwie godziny temu - o 22.00 ;)
  Rośnie jak na drożdżach,  jest coraz "doroślejszy", ciekawy świata i wygadany :)
Najchętniej oglądałby świat z wysokości rodzicielskich ramion i tylko czasem dla odmiany poleżał na łóżku czy kocu.
 Jakby jeszcze zęby przestały dokuczać w czasie wyrastania i w końcu pokazały się na dobre to życie byłoby w ogóle super ;p

Umiejętności ruchowe Kostka nie są imponujące (właściwie niewiele nowych rzeczy robi, czasem się przeturla na brzuch, podnosi się na rękach leżąc na brzuchu...), ale za to głos ma taki, że jak dziś weszliśmy do pobliskiego Tesco to w przeciwległym końcu sklepu było słychać jego przemowy ;) I uśmiecha się chętnie do większości ludzi :)

wtorek, 7 czerwca 2011

Pierwszy obrót :)


Kostkowi udało się dziś pierwszy raz obrócić z pleców na brzuch :)
Uparcie próbował od kilku dni, a dziś w końcu wysiłki przyniosły efekt :)
Na zdjęciu udało się uchwycić pierwszy obrót (jeszcze trochę ręka pod brzuchem została, ale potem Kostkowi udało się ja uwolnić) :)

niedziela, 5 czerwca 2011

Nowe doznania ;)

Dzisiaj Kostek "zaliczył" pierwsze moczenie w rzece :)
Ciężko to nazwać kąpielą czy pływaniem, bo kilka razy zamoczył ciałko i tyle.
Ogólnie byłoby pewnie milej gdyby woda była cieplejsza :)
Było trochę krzyku, zwłaszcza przy zanurzaniu czegoś więcej niż nóżki, ale ogólnie początki niezłe.
Niech się szkrab przyzwyczaja, bo czekają nas wakacje nad rzeką.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Co do rączki, to....

Konstanty wszedł w nowy etap życia. Nie dość, że ogólnie wygadany i uśmiechnięty to teraz jeszcze bardziej "manualny" się zrobił.  Najlepszą zabawką są wszelkie materiały, nieważne czy to pieluszka tetrowa, pościel czy np. koszulka taty - każda "szmatka" zostanie złapana i wsadzona do buziaka ;) Materiał przy buziaku poza tym, że atrakcyjny to dobrze uspokaja ;)
Czasem udaje się także wcelować do buzi podaną zabawką:

Wiosna przyszła, świat za oknem ciekawy, więc leżenie w wózku na spacerach jest nudne - zdecydowaną przewagę nad wózkiem mają ręce rodziców oraz chusta (ta jest zbawieniem także dla rodzicielskich kręgosłupów)  :) Świat z takiej perspektywy wygląda o wiele lepiej niż z wózka :D


Ponadto za nami kolejna wizyta w przychodni przy okazji szczepienia. Młody człowiek osiągnął poważną wagę 5,5 kg.  I biorąc pod uwagę apetyt szybko dorobi się kolejnych kilogramów ;)

poniedziałek, 28 marca 2011

Towarzyski chłopiec...

Rośnie nam towarzyski chłopiec - jak nie śpi to domaga się kompana do rozmowy.

Nie uznaje faktu, że rodzina ma cokolwiek do zrobienia - obiad, sprzątanie, kąpiel... On na takie "drobiazgi" nie zważa - rodzina jest po to, żeby porozmawiać z młodym człowiekiem, dotrzymywać mu towarzystwa, zapewniać rozrywkę i czasem dać jeść (to akurat domena mamy :))
Z pewnością nie ułatwiają mu pierwsze dolegliwości zębowe - jak wiadomo małym dzieciom zęby muszą wyrosnąć, co powoduje niemiły dyskomfort przez dość długi w sumie okres. Kostkowi pewnie zęby nie wyrosną tak zaraz, ale chwilowe pobolewania, swędzenia itp niedogodności w buzi już mu psują humor.
A kiedy akurat nie ma do kogo pogadać to ew. można pozjadać własną dłoń ;)
 A po konwersacji, jedzeniu i innych rozrywkach Kostek lubi być odwrócony na brzuch i wtedy może spokojnie zasnąć :)

poniedziałek, 14 marca 2011

Uwaga, uwaga -odświeżamy galerię :)

Odświeżyliśmy galerię zdjęć Kostka. Teraz nie tylko inaczej wygląda optycznie, ale też można dodawać komentarze i udostępniać na portalach społecznościowych.
Ew. pomysły czy zastrzeżenia do nowej galerii prosimy zamieszczać w komentarzach do niniejszej notki ;)

czwartek, 10 marca 2011

A ja rosnę i rosnę...

Byliśmy wczoraj ponownie w przychodni celem dokonania przesuniętego szczepienia.
W związku z powyższym Kostek został zważony ponownie i wyszło (szydło z worka :P):
młodzian utył w ciągu tygodnia 330g, więc wychodzi na to, że im starszy tym więcej przybiera na wadze (w przeliczeniu na tydzień).
Jeśli tendencja się utrzyma to strach się bać ;)

Niezależnie od wagi - Kostek szczepienie zniósł ogólnie nieźle. Tzn. zrobił wielki płacz w czasie szczepienia, ale później tylko wieczorem nieco marudził (bez "atrakcji" w stylu gorączki czy wielkiego płaczu). "Chustowanie" zdecydowanie pomaga na zły nastrój dziecięcia i ułatwiło wczoraj przetrwanie poszczepiennego marudzenia :)

czwartek, 3 marca 2011

Siedem i pół tygodnia ;)

Wczoraj zaliczyliśmy wizytę w przychodni. W planie było szczepienie, ale z różnych względów zostało przesunięte.
Tak czy siak Kostek został zważony i zbadany przez panią doktor.
Waży aktualnie 4290g (oraz w/g naszych pomiarów ma długości 58 cm), zastrzeżeń do zdrowia brak (zarówno ogólnie jak i ze strony ortopedy).
I super :)
Jeszcze czeka nas z czasem neurolog (malutka torbiel widoczna na usg głowy robionym w 2 dobie wymaga kontroli na wszelki wypadek) i standardowe usg bioderek (na które z zasady kieruje ortopeda po kontroli).
  A dziś rano Konstanty odkrył, że ma dłoń ;) Kto miał do czynienia z maluchami ten pewnie wie o czym mowa, a dla nie wiedzących: małe dzieci maja taki moment kiedy nagle zauważają, że to coś co czasem trafia np. do buzi jest zawsze obok i jest w jakiś sposób od nich zależne. Najczęściej wygląda to tak, że maluch leży i z fascynacją ogląda własną rękę - świetny widok :)

Poza takimi "milowymi krokami" Kostek robi też postępy wolniejsze - coraz częściej w dzień nie śpi tylko się rozgląda, gada po swojemu, uśmiecha do rodziny i macha jak szalony wszystkimi kończynami :)
Ostatnio nawet w chuście zdarzają mu się minuty bez spania (ale i tak wyjście na dwór w chuście działa świetnie jako usypiacz) ;)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Młody Konstanty skończył miesiąc :)

Czas już jakiś temu skończył,ale do posta trudno się zabrać ;)
Czas więc na małe podsumowanie:
Młody człowiek aktualnie wazy około 3,6 kg (na wadze dla dużych ludzi trudno dokładnie zważyć) i mierzy 54,5 (tak przynajmniej wskazuje pomiar dokonany przez rodziców ;) )
Leżąc na brzuchu umie podnieść głowę i się rozejrzeć, zdarza mu się uśmiechnąć do rodziców, próbuje naśladować miny innych (np. ułożenie ust przy dawaniu buziaka).  Zdarza mu się tez dłuższa niż 2,5 godzinna przerwa między posiłkami (chociaż niezbyt często :P) oraz nauczył się ssać smoka zamiast palców rodziców w trudnych momentach ;)
Lubi być noszony w pionie, włożony do chusty przytula się i zasypia, czasem leży i się rozgląda, choć generalnie leżenie w jednym miejscu, zwłaszcza bez towarzystwa jest mało interesujące najwyraźniej.

sobota, 5 lutego 2011

Nowy przyjaciel :)

Kostek ma nowego przyjaciela ;)
Przyjaciel ma w dokumentach imię tymczasowe "Miś" i datę urodzenia taka samą jak Kostek :)
Razem wyglądają tak:
Imię stałe Miś dostanie jak mu Kostek sam nada :)

środa, 26 stycznia 2011

Jak na drożdżach :)

W poniedziałek "zaliczyliśmy" pierwszą wizytę w przychodni. Celem kontroli wagi oraz ogólnego stanu Kostka. Konstanty po dwóch tygodniach od ostatniego ważenia przybrał na wadze 530 g i tym sposobem waży (czy raczej ważył w poniedziałek) 3080g. :)
Pozostała część kontroli też wypadła pomyślnie, pani doktor nie miała żadnych zastrzeżeń :)
Krótko mówiąc - zdrowy chłop, na maminym mleku rośnie jak należy i oby tak dalej :)

piątek, 21 stycznia 2011

Mały pływak :)

Jeśli ktoś z Was przypadkiem żyje  w przekonaniu,że niemowlaki w kąpieli płaczą to proponuję zmianę zdania ;)
Konstanty w kąpieli zachowuje się tak:

piątek, 14 stycznia 2011

Pierwsze spacery Kostka

Dziś młody człowiek odbył swoje pierwsze spacery. Można by wręcz rzec, że odbył jedną większą wyprawę oraz mniejszy spacerek.
W ramach wielkiej wyprawy wybraliśmy się wózkiem (oraz komunikacja miejską) do przychodni (celem zarejestrowania tam Kostka) oraz po starsze rodzeństwo do przedszkola.
Pierwsza część wyprawy spotkała się ze zdecydowanym buntem najmłodszego uczestnika, ale po dodatkowym dokarmieniu w przychodni Kostek uznał,że może już zachować spokój i resztę trasy przeleżał spokojnie - częściowo śpiąc, a częściowo podglądając jednym okiem ;)
Po powrocie do domu i stosownym odpoczynku (połączonym, rzecz jasna, z kolejnym jedzeniem ;) ) tata wyciągnął chustę zapakował najmłodszego syna i zabrał do pobliskiego sklepu (a zarazem swojego miejsca pracy). Wrócili bardzo zadowoleni obydwaj :)

środa, 12 stycznia 2011

Pierwsza kąpiel ;)

Wczoraj Kostek zaliczył swoja pierwszą kąpiel :)
Tata przygotował wodę, zamoczył młodego człowieka i... Kostek bardzo zadowolony pływał sobie machając rączkami i nogami :) Zdecydowanie pokazał,że nie wszystkie maluszki w pierwszej kąpieli krzyczą wyrażając niezadowolenie ;)
Mniej szczęśliwy był kiedy został wyjęty z kąpieli, ale po wytarciu, tradycyjnym obsiusianiu ręcznika i ubraniu uznał,że nie jest źle :)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Powrót do domu

W końcu udało nam się wrócić do domu :) Poranny obchód zaakceptował stan zdrowia i "zażółcenia" skóry oraz zlecił badanie słuchu. Ponieważ wszystkie wyniki były w porządku pozwolono Kostkowi i mamie wyjść ze szpitala. Teraz będą dochodzić do siebie w normalniejszych warunkach :)
Zgodnie z obietnicą daną rodzeństwu malucha odebrałem ich z przedszkola zaraz po przywiezieniu mamusi i braciszka do domu. Jak tylko go zobaczyli zaczęli oglądać, przytulać, całować i "męczyć" na inne sposoby ;)

niedziela, 9 stycznia 2011

Maskotka

Amelka pożyczyła mamie na czas pobytu w szpitalu pluszowego pieska żeby nie było jej smutno... Kostek również korzystał z tego "pocieszacza" :)

piątek, 7 stycznia 2011