Oczywiście najchętniej wyjada z talerza rodziców, ale nie tylko ;)
Postanowiliśmy karmić Kostka metodą BLW. Poniekąd w związku z powyższym (oraz z faktem, że panicz jeszcze nie siedzi i nie posiada zębów) nadal nie zjada innych pełnych posiłków poza maminym mlekiem. Co nie przeszkadza mu w entuzjastycznym próbowaniu nowych smaków. Jak dotąd poznał smak chrupek kukurydzianych, arbuza, ogórka, jabłka, malin, jeżyn, truskawek, moreli, nektarynek, fasolki szparagowej, ziemniaka, marchewki, banana, melona, chleba, szpinaku, jogurtu naturalnego... (i chyba na tym koniec ;) )
Zdecydowanie hitem okazał się szpinak (wyjadany mamie z talerza przy wtórze wielkiego krzyku w momentach kiedy mama jadła sama zamiast dziecku dawać ;) ), natomiast melon i banan zostały raczej chłodno przyjęte. Ale ogólnie Kostek do niejadków nie należy i nie ma jak dotąd potrawy, której by zdecydowanie odmawiał :)
Za nami także dwie zabawne przygody związane z jedzeniem:
- Kostek dostał od babci Danusi pomarańczową piłeczkę do ping-ponga. Otworzył zdecydowanie buzię, włożył tam piłeczkę i... zrobił wielką awanturę, że to nie jest jadalne ;) W związku z tym babcia przyniosła morelę i dokonała wymiany - przyjętej przez młodego z radością ("w końcu coś co da się zjeść")
- Malucha ugryzł komar, pod samym okiem, więc powstała opuchlizna mocno przeszkadzała. Padł pomysł, aby przyłożyć kawałek cebuli (jak wiadomo z reguły pomaga w takich przypadkach). I generalnie pomysł spotkał się także z akceptacja Kostka, z tą poprawką, że on wolałby cebulkę zjeść ;) Dostał, więc do polizania, z podejrzeniem, że się skrzywi, wypluje itp... Ale młody widać lubi zdecydowane smaki i z lubością "jadł" okład ;)
Cebulę trzeba jeść, bo jest zdrowa i tania ;)
OdpowiedzUsuń