sobota, 6 sierpnia 2011

Odkrywanie świata ;)

Kostek rośnie, odkrywa świat nie tylko poprzez jedzenie ;p...
W ostatnim czasie (ostatnim czyli jakieś 1,5 miesiąca ;)) nie tylko rozwinął się ruchowo, ale także zaliczył kilka "pierwszych razów".
Jest teraz dzieckiem bardziej mobilnym - turla się, nigdy nie wiadomo czy tam gdzie przed chwilą miał nogi nie ma teraz np. głowy, domaga się coraz to nowych zajęć (rzadko jedna rzecz wystarczy na dłuższą chwilę). Mniej też śpi - wykombinował sobie np.,że godzina 6 rano jest świetna na zaczęcie dnia i wcale mu nie przeszkadza, że rodzice mają inne zdanie. Ponadto zaczyna czasem mówić po ludzku (jak to mówi rodzeństwo: "Kostek nie umie mówić jak człowiek") - raz na jakiś czas powie świadomie i celowo "mama", a czasem nawet "teś" (cześć) zawoła widząc rodziców o poranku :)
Z nowych przeżyć ma za sobą m.in pływanie w rzece:
- łodzią
- oraz wpław
(tu pierwsze "moczenie", młody nieco zdziwiony, potem się spodobało pod warunkiem nie przebywania w wodzie zbyt długo na jedno zanurzenie).
Ponadto w związku z latem mamy za sobą leżenie na trawce, miękkim podłożu na placu zabaw (tartanie?) i piasku. Kostek niby kładziony jest na rozłożonym prześcieradle lub kocu, ale ponieważ się kręci to efekty są różne. Bo można np. przeturlać się i pogrzebać w piasku:
A przed nami wyjazd nad morze ;) Tam może być jeszcze ciekawiej :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

BLW czyli Bobas Lubi... Wyjadać ;)

Oczywiście najchętniej wyjada z talerza rodziców, ale nie tylko ;)
Postanowiliśmy karmić Kostka metodą BLW.  Poniekąd w związku z powyższym (oraz z faktem, że panicz jeszcze nie siedzi i nie posiada zębów) nadal  nie zjada innych pełnych posiłków poza maminym mlekiem. Co nie przeszkadza mu w entuzjastycznym próbowaniu nowych smaków. Jak dotąd poznał smak chrupek kukurydzianych, arbuza, ogórka, jabłka, malin, jeżyn, truskawek, moreli, nektarynek, fasolki szparagowej, ziemniaka, marchewki, banana, melona, chleba, szpinaku, jogurtu naturalnego... (i chyba na tym koniec ;) )
Zdecydowanie hitem okazał się szpinak (wyjadany mamie z talerza przy wtórze wielkiego krzyku w momentach kiedy mama jadła sama zamiast dziecku dawać ;) ), natomiast melon i banan zostały raczej chłodno przyjęte. Ale ogólnie Kostek do niejadków nie należy i nie ma jak dotąd potrawy, której by zdecydowanie odmawiał :)

Za nami także dwie zabawne przygody związane z jedzeniem:
- Kostek dostał od babci Danusi pomarańczową piłeczkę do ping-ponga. Otworzył zdecydowanie buzię, włożył tam piłeczkę i... zrobił wielką awanturę, że to nie jest jadalne ;) W związku z tym babcia przyniosła morelę i dokonała wymiany - przyjętej przez młodego z radością ("w końcu coś co da się zjeść")
- Malucha ugryzł komar, pod samym okiem, więc powstała opuchlizna mocno przeszkadzała. Padł pomysł, aby przyłożyć kawałek cebuli (jak wiadomo z reguły pomaga w takich przypadkach). I generalnie pomysł spotkał się także z akceptacja Kostka, z tą poprawką, że on wolałby cebulkę zjeść ;) Dostał, więc do polizania, z podejrzeniem, że się skrzywi, wypluje itp... Ale młody widać lubi zdecydowane smaki i z lubością "jadł" okład ;)