Jedziemy samochodem, Kostek mówi niemal no-stop, z braku inwencji twórczej zaczął wyrzucać z siebie teksty typu "bla, bla, bla".
Nagle przerywa na moment i stwierdza: "Ja dużo gadam"
Kostek w kąpieli pełnej piany, w małej wanience
K: "Mamo, a Ty lubiś pianę?"
Ja: "Lubię."
K: "to usiąć tutaj" i pokazuje miejsce w wanience obok siebie.
Kostek: "Ja nie lubię midorów" (pomidorów)
Ja: "Nie lubisz? Kto by pomyślał..."
K: "Ja nie ktoby, ja Kostek jestem"
Kroję warzywka do leczo.
Kostek: "och, ja to lubię. To chjupie"
Ja: "Zostawić Ci kawałek do schrupania?"
K: "Tak" oraz (już chrupiąc): "Bajdzo lubię, bajdzo, bajdzo"
A to dobre, chrupiące to cebula :)
Pytałam Kostka co chce robić na placu zabaw
Kostek: "biegać i siedzieć na ławce"
Ja: "A jakie tam chcesz zabawki?"
K: "Huśtawki nie..."
J: "A jakieś inne? Piaskownica?"
K: "Piasek tak. I kamienie"
Dzieci (cala trójka) bawią się w zbójców, wycięłam im z tektury stosowną broń
Kostek: "Macieta? Mamo? Macieta? Daj maciete, moją"
Dałam lody, zrobiłam kakao, znalazłam mokre chusteczki, wytarłam buzię itp. itd.
Na koniec wzięłam sobie lody. Przylazł, wpakował się na łóżko i dobiera się do moich lodów.
ja: "Czyje to lody?"
"Twoje i moje" - odpowiada nie speszony Kostek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz